18 maja 2015 roku będzie datą zasiadającą w pamięci kierowców bardzo
długo, bowiem oto wchodzą nowe, zaostrzone przepisy ruchu drogowego...
znowu. Przyjrzyjmy się im ciut bliżej:
Zacznijmy od największej zmiany - Przekroczenie o minimum 50km/h od dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym = odebranie prawa jazdy na trzy miesiące. Jeżeli w tym okresie zostanie złapany na prowadzeniu, okres przedłużamy do sześciu miesięcy. A jeśli znów jak głupia pizda dasz się złapać jeżdżąc bez uprawnień, pożegnaj się z prawkiem, a przywitaj ponownie z łukiem na placu manewrowym. Innymi słowy, prawo jazdy zostanie cofnięte i trzeba będzie zdawać raz jeszcze.
Niby spoko, wydaje się logiczne. Ale gdy tak się w to wgłębimy... to totalny bezsens. O ile mogę zrozumieć taki przepis w ciasnych i zatłoczonych uliczkach dużych miast... to nie bardzo rozumiem idei ścigania za przekroczenie "w terenie zabudowanym". Wiecie ile u nas jest takich terenów? W chuj. Każda wioska, niezależnie czy długa na 5km, czy z trzema domami na krzyż jest w terenie zabudowanym. Drogi krajowe, wojewódzkie przebiegają właśnie przez te wioski. Na przykład u mnie w miejscowości leci krajowa siódemka. Ciut wyżej jest zrobiona obwodnica ze statusem drogi ekspresowej. Cały ruch przeniósł się tam. Na ulicy, szerokiej jak skurwysyn, z dużym poboczem, chodnikami po obu stronach oddzielonymi na dodatek pasem zieleni... jest pustka 24h na dobę. A ograniczenie? Do 50! Po co?! Zamiast ograniczać kierowców w przejechaniu i tak ciężkich do przejazdu tras, zacznijcie skurwysyny z wiejskiej ogłaszać przetargi na autostrady i drogi ekspresowe! Bo, żeby 200km jechać ponad 3 godziny, to takie rzeczy tylko w Polsce. Pomijam fakt, że już od dłuższego czasu noszą się też z zamiarem wprowadzenia ograniczenia w terenach zabudowanych do 30km/h. Świetnie, wtedy ten czas wydłuży się do 6 godzin. Bombowo.
A i ta sama kara obowiązuje kierowców za przewóz większej liczby osób niż dopuszczalna liczba zapisana w dowodzie rejestracyjnym. Ssssspoko. Proponuję odbierać od razu jak leci wszystkim za brak zapiętych pasów i włączonych świateł!
Kolejny bardzo ciekawy punkt to - Prowadzisz bez zdanego egzaminu? No to będzie grzywna... i może zakaz? W skrajnych przypadkach orzeczenie dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów lub ograniczenie wolności do 2 lat. To się Frogowi upiekło. Serio? Tylko tyle? Jak dla mnie z miejsca powinni dojebać trzema karami: grzywną, dożywotnim zakazem i pracami społecznymi. Ktoś w końcu te lasy musi sprzątnąć po tych skretyniałych wieśniakach i gimbusach. Czemu by nie wykorzystać innych debili do tego?
Dużo kontrowersji wzbudza też punkt - Kierowanie w stanie nietrzeźwości. Jeżeli spowodujesz wypadek mogą zabrać ci prawo jazdy na 15 lat. Ale największy bul dupy alkoholicy mają o kary finansowe. Tak na wejściu 5 tysięcy złotych! Dla recydyw - jeb - 10 tysięcy! Po co się pierdolić? Można jeszcze pójść na taryfę ulgową i zmienić zakaz prowadzenia pojazdów na nakaz wmontowania alkomatu do auta, ale tylko w przypadku dożywotniego orzeczenia i to dopiero po 10 latach.
I w zasadzie tylko ten punkt jest dobry. Aczkolwiek próg można by zwiększyć do 0,5. Ciekaw jestem ile nagle osób utraci prawka, po pierwszej lepszej akcji policji w jakiś długi weekend.
Mamy kolejny punkt, który jest... dziwny? - Usunięcie pojazdu z drogi na koszt właściciela. Jeżeli prawo jazdy zostało odebrane, osoba nie ma uprawnień lub nie ma obok nikogo (z uprawnieniami of kors) by auto przekazać. Dziwne jest w tym wszystkim to, że... a niby wcześniej kto za tu bulił?
I ostatni, ale chyba najważniejszy punkt, który szczerze mnie... wkurwił - Zaostrzenie przepisów wobec młodych kierowców! Starosta ma obowiązek odebrać prawo jazdy osobą, które mają doświadczenie drogowe mniejsze niż 2 lat i dopuściły się: wypadku samochodowego, prowadzenia w stanie nietrzeźwości, oraz gdy trzykrotnie (ergo - dostaną trzy mandaty) za spowodowanie zagrożenia w ruchu lądowym lub przekroczą dozwoloną prędkość (niezależnie gdzie) o 30km/h.
Generalnie miałbym to gdzieś - jeżdżę już dłużej niż 2 lata. Ale uważam to za stosunkowo... wykurwiście nie fair! Mniej więcej na takiej samej zasadzie jak w przypadku punktów - młody kierowca może mieć maksymalnie 21, ale po roku już 24. Czy nie powinno być na odwrót? Dlaczego - nomen omen - więcej przywilejów mają osoby z większym doświadczeniem. Na logikę, to chyba młodzi powinni mieć taryfę ulgową! Dlaczego zakłada się z góry, że młody kierowca = wariat? Owszem, sporo takich. Lecz osobiście uważam, że większym zagrożeniem za kółkiem są emeryci... i kobiety. Dlaczego kursy, egzaminy, przepisy prawne nie są odnawialne po jakimś czasie?! Taki Zdzisiek, zdał prawko 50 lat temu i po dziś dzień jeździ tym swoim rozklekotanym trabantem po ulicach, stwarzając większe zagrożenie niż stado sarn przebiegających przez drogę w środku lasu w ciemną jak dupa murzyna noc... z całym szacunkiem dla Pana Zdzisia.
Aaa z resztą, co ja się będę pruł. Posłuchajcie, bracia i siostry, tego:
PS: "I'm back bitches!"
Pozdrawiam, Kronos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz